Majesty Skis logo

Blog

Wokół świata: Japonia

Zimą zamieniliśmy nasze znajome Pireneje na odległe marzenie – Japonię. Wraz z ekipą wpakowaliśmy się do dwóch małych kamperów – oczywiście w japońskim rozmiarze. Załadowane po brzegi nartami Majesty, ruszyliśmy w drogę ku Północnym Alpom. Piętnaście dni przygody – od Hakuby po Shiga Kogen i Seki Onsen – w pogoni za legendarnym puchem, który czyni ten kraj rajem freeriderów.

Ta wyprawa okazała się czymś znacznie więcej niż tylko jazdą na nartach: długie dni w głębokim śniegu, niekończący się śmiech, kolacje z sushi pochłaniane po wyczerpujących sesjach, magiczne onseny i nieuniknione drobne techniczne potknięcia, które zamieniają zwykłą podróż w prawdziwą przygodę. Pomiędzy japońską tradycją a duchem freeride’u – ta podróż pozostanie dla nas idealnym połączeniem przyjaźni, odkrywania i jazdy na nartach.

Życie w drodze

Każdy poranek w Hakubie był jak sen. Prowadziliśmy kampery wzdłuż ośnieżonych dróg prowadzących donikąd, przeskakując z jednego ośrodka do drugiego w pogoni za japońskimi burzami śnieżnymi.

Każdej nocy niebo spełniało swoje obietnice – a rano, otwierając drzwi, znajdowaliśmy 30 centymetrów, czasem nawet cały metr świeżego puchu wokół nas. Uśmiech sam pojawiał się na twarzy – świadomość, że za chwilę wjedziesz w dziewicze linie zimnego, suchego śniegu, wystarczała, by podtrzymać euforię dzień po dniu.

Nasza broń z wyboru

Na tę wyprawę wszyscy wybraliśmy Havoc Carbon 110 – idealne połączenie do japońskich warunków. Lekkie, ale potężne, pewne i niezawodne, szybkie i reaktywne – dokładnie takie, jakich potrzebujesz, gdy wyskakujesz z dużych skoków w głęboki śnieg, pędzisz po otwartych zboczach z wirującym za tobą białym pokojem lub lawirujesz między drzewami.

Szybko stały się jednymi z naszych ulubionych nart Majesty. W połączeniu z wiązaniami MAJESTY/ATK R13 pozwalały kręcić kolejne freeride’owe rundy w ośrodkach, a jednocześnie dawały możliwość wyprawy w dziewiczy teren. To dokładnie taki sprzęt, jakiego chcesz na taką podróż – wszechstronne narty, które dostosowują się do każdej sytuacji.

Jazda do zmroku

Jeździliśmy od pierwszego wyciągu do ostatniego światła dnia, a niekiedy nie potrafiliśmy się powstrzymać – zakładaliśmy czołówki i szusowaliśmy pod gwiazdami. Śnieg był tak doskonały, że nie dało się przestać. Nogi płonęły, błagały o odpoczynek, ale i tak udało nam się jeździć 13 z 15 dni – całkiem nieźle, prawda?

Powrót do domu był trudny. Każdej nocy śniliśmy o tamtych warunkach. A część z nas już planuje powrót. I trudno się dziwić.

Go big or go home

Spełnione marzenie. Który narciarz nie marzył o przeskoczeniu śnieżnej zaspy w Japonii? To jeden z tych punktów na liście marzeń, które każdy freerider nosi w głowie. Z daleka wygląda łatwo – nic wielkiego. Ale kiedy stajesz naprzeciw ściany śniegu o wysokości kilku metrów, historia nabiera zupełnie innego wymiaru.

Mimo to nie myślisz za dużo – po prostu ruszasz i lecisz. W najgorszym wypadku kończysz w pięciu metrach bezdennego puchu, gubisz narty i spędzasz resztę dnia kopiąc razem z ekipą, śmiejąc się z całego zamieszania. Ale w tej chwili nic innego się nie liczy – jesteś tu i próbujesz.

Still, you don’t think too much — you just drop in and send it. Worst case? You crash into five meters of bottomless powder, lose your skis, and spend the rest of the day digging around with your friends, laughing at the chaos. But in that moment, none of it matters. You’re there, and you’re going to try it.

Regeneracja i paliwo

W Japonii dzień na nartach nie kończy się po wypięciu wiązań. Kierunek? Onsen – naturalne gorące źródła ukryte w śniegu, z których para unosi się w mroźne wieczory.

Siedzenie w gorącej wodzie z przyjaciółmi, wymiana historii i śmiechu – to był idealny sposób, by zregenerować ciało i przygotować się na kolejny dzień w poszukiwaniu puchu. A potem – kolacja. Ramen czy sushi? Trudny wybór. Jedzenie było tak pyszne, że czasem po prostu braliśmy oba. Dwie kolacje jednej nocy – dodatkowa energia na następny dzień przygody.

HAVOC CARBON 110 – każdy ich chce

Jak moglibyśmy zapomnieć o prawdziwych gospodarzach japońskich onsenów – śnieżnych małpach? Otoczone śniegiem, przeskakują z drzewa na drzewo, po czym wskakują do gorących źródeł jak do własnej wanny. Patrzenie na nie, jak relaksują się w parującej wodzie, było surrealistyczne – przypomnienie, że jesteśmy tylko gośćmi w ich świecie.

Trzeba było zachować dystans… choć jeden ciekawski makak szczególnie zainteresował się naszymi Havoc 110. Trudno się dziwić – kto by nie chciał ich wypróbować?

Szeroko otwarte oczy

W Japonii nie możesz liczyć na słońce – większość dni to burze i śnieg spadający z niekończących się chmur. Dlatego dobre gogle to klucz. Kiedy przecinasz między drzewami lub lecisz przez pola puchu, widoczność robi różnicę.

Nasz wybór był prosty – gogle Majesty. Testowaliśmy je już wcześniej podczas wyprawy Néou Muga i znów zdały egzamin. Łatwa wymiana szyb nawet w rękawiczkach, różne opcje soczewek, brak parowania, łatwe czyszczenie. Po tej wyprawie możemy śmiało powiedzieć – ufamy ich wizji.

Do zobaczenia

Ta podróż nie była tylko o śniegu – była o kulturze. Spacerowaliśmy po świątyniach, gubiliśmy się w Tokio, dzieliliśmy wyciągi i zjazdy z lokalnymi narciarzami, próbowaliśmy sake i śmialiśmy się bez końca. Japonia dała nam coś więcej niż narty – dała wspomnienia przyjaźni, odkrywania i zanurzenia w nowy świat.

Opuszczaliśmy Japonię z obolałymi nogami, pełnymi sercami i uśmiechami na twarzy. Śnieg, kultura, jedzenie, ludzie – wszystko złożyło się na coś niezapomnianego. A choć wyprawa dobiegła końca, marzenie trwa. Niektórzy z nas już szukają lotów powrotnych. Co dalej w 2026 roku? Zobaczycie wkrótce. Do następnego razu.

© 2026, Majesty Skis

Subskrybuj i bądź na bieżąco
z nowościami

Niczego nie przegap

Zarejestruj się teraz, aby otrzymywać najnowsze wiadomości, ekskluzywne oferty i uzyskać 10% rabat.